CYKL ŚWIĘTO WIOSNY. II AKT: „WYBRANA Z MAGDALENĄ CIECHOWICZ – PIERWSZĄ SOLISTKĄ POLSKIEGO BALETU NARODOWEGO”

29 maja 2013

29 maja 1913 roku odznaczył się w historii kultury, międzynarodowej historii baletu i epoce nowoczesnej muzyki jako ogromna, awangardowa eksplozja. To właśnie światowa premiera jednego baletu, zmieniła postrzeganie sztuk performatywnych, według mnie – na zawsze.
Mój malarski cykl „ŚWIĘTO WIOSNY” to zbiór 14 pełno-postaciowych portretów tancerzy Polskiego Baletu Narodowego. Jest to hołd dla najbardziej rewolucyjnego baletu o tym samym tytule „Święto wiosny / Le Sacre du Printemps” (1913) z choreografią Niżyńskiego, do muzyki Strawińskiego. Cykl oparłam na badaniach choreograficznych i rekonstrukcji kostiumów Millicent Hodson i Kenneth’a Archer. Każdy obraz odzwierciedla pozy z oryginalnej choreografii. Tancerze dzielą się na dwie grupy według dwóch aktów scenicznych – dnia i nocy. Ilustrują wędrówkę Słońca i Księżyca, prowadzącą do romantycznego finału – ofiary „Wybranej”, dziewicy, która zatańcowuje się na śmierć.

Oto krótka historia jednego obrazu …

W 2011 roku rozpoczęłam pracę w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej w moim rodzinnym mieście, Warszawie. Ku ogromnemu zadowoleniu zostałam trzecim członkiem pracowni marzeń – była to Malarnia Kostiumów. Pewnego dnia opera rozpoczęła wielkie przygotowania do nowej produkcji. Była to sceniczna rekonstrukcja bardzo ważnego dzieła baletowego – „Święto wiosny” Wacława Niżyńskiego. Podczas prac miałam zaszczyt poznać wiele niezmiernie interesujących osobowości i z miejsca zakochałam się w wizualnym, duchowym oraz emocjonalnym aspekcie tej produkcji. Po godzinach spędzonych na odtwarzaniu 135 kolorów z oryginalnej palety i dosłownego roku malowania rekonstruowanych wzorów na kostiumach scenicznych dla wszystkich tancerzy (nakrycia głowy, baletki z opaskami, tuniki, spodnie i sukienki) zaczęłam mieć nawracające mary senne… tony butów, które codziennie malowałam we wzory, ścigały mnie we śnie z tętniącym wciąż tupotem i w rezultacie dusiły nawarstwiając… Wiedziałam, że muszę znaleźć swoisty upust dla tego całego jarzma pasji, które ów balet na mnie odcisnął… Musiało to być coś bardzo osobistego. Postanowiłam namalować portrety wszystkich 104 postaci, które pojawiają się w balecie. Ponad rok zajęło mi ukończenie 14 niemal pełno-postaciowych portretów rzeczywistych polskich tancerzy baletowych, a więc idealnie na czas obchodów setnej rocznicy premiery „Le Sacre du Printemps”.

„Święto wiosny” opowiada historię prastarego rosyjskiego plemienia. Jesteśmy świadkami ceremonii obrzędów pogańskich, które odbywają się każdej wiosny, aby uczcić dobre serce boga Yarylo – boga wiosny, słońca i dobrobytu. Jako dziękczynna ofiara wybierana jest z plemienia jedna dziewczyna. Starszyzna siedząca w kręgu bacznie obserwuje naznaczoną niewiastę, a ta w magicznym świetle księżyca zatańcowuje się na śmierć. Jej posłuszna ofiara ma przebłagać boga i uchronić resztę plemienia od braku fortuny w nadchodzącym sezonie. Ale według mnie pojawia się tu jeszcze inny, bardziej metaforyczny aspekt. Dziewczyna nie tylko umiera zwyczajnie, dla świata materialnego… Ona zgadza się poświęcić swoją śmiertelność i życie na Matce Ziemi, aby stać się jednością z bogiem Słońca. Umiera tutaj dla nas, ale z drugiej strony rozpoczyna nowe życie jako oblubienica boga Yarylo. Staje się księżniczką i dołącza do swojego wybranka w życiu wiecznym.
Moje malarstwo pokazuje „Wybraną” na sekundę przed ostatnim oddechem. Jest trochę przerażona, ale pełna nadziei. Pojedyncza łza rozświetla szeroko otwarte i przerażone oczy. Ona już wie, że to jest ten moment. Jej splecione włosy wciąż są w ruchu. Naszyjnik podskakuje w górę i w dół, wskazując środkową zawieszką na twarz, jakby ją wybierał. Nadgarstki ze złotymi bransoletkami podbijają przejaw uwięzienia. Dziewczyna otwiera ręce z uścisku, podczas gdy nagie ciało powoli rozpływa się w świetle księżyca, a wyblakłe i rozmazane już baletki podkreślają tempo przemijania.

Z tym obrazem wiąże się także bardzo osobiste przeżycie. Podczas intensywnej pracy nad baletową rekonstrukcją „Święta wiosny” przeciążyłam prawą rękę. Nadmierna presja w trakcie malowania doprowadziła do kontuzji. Musiałam przejść operację dłoni, aby usunąć doskwierający guzek. W rezultacie, kompozycje moich pierwszych obrazów z opisywanej serii zmuszona byłam odrysować lewą, funkcjonującą ręką. Dopiero w połowie tworzenia byłam w stanie powrócić do posługiwania się prawą dłonią.
Płótno z „Wybraną” zaczęłam lewą. Szczegóły i wykończenie – wykonałam już prawą. Ten swoisty stygmat artystycznego poświęcenia ukryłam na dłoni portretowanej pod postacią niewielkiej blizny po wewnętrznej stronie jej prawej ręki. Wybrana, to zatem jednocześnie skromny autoportret. Cieszę się, że moja pasja i ból przyłączyły się do tego, metafizycznego, ofiarnego tańca.

zobacz prace