Portret: „Bliźnięta”

19 maja 2014

Dziś obchodzimy w Polsce Narodowy Dzień Bliźniąt i wobec tego mam dla Was odpowiednią historię…

Zawsze fascynowali mnie ludzie – ich natura, instynkty, myśli, emocje i wynikające z tego zachowania. Uwielbiam obserwować świat. Gdziekolwiek się nie znajdę, pochłaniam gesty i lustruję otoczenie niczym niewidzialny przestępca. Często słowa są zbędne lub po prostu niewystarczające. Czasem wystarczy rzut oka, aby magiczny portal stanął przed nami szeroko otwarty…
Najczęściej zdarza się tak, iż to właśnie oczy są OWYM portalem prowadzącym do skarbca duszy…

W 2007 roku miałam dziwny sen o białym pokoju z dwoma bardzo bladymi dziewczętami czeszącymi włosy z wielkim namaszczeniem. Wszystko w tej wizji było niezmiernie osobliwe. Siostrzana miłość jakoś dziwnie lustrzana. Czesały się nawzajem jak w starych książkach – 100 przeciągnięć grzebienia wykonywanych z ogromnym uczuciem i oddaniem.
Jestem jedynaczką, więc osobiście nigdy nie doświadczyłam podobnej siostrzanej więzi, nawet poprzez przyjaciółki. Zafascynowała mnie, więc postanowiłam ją namalować. Ponieważ jednak nie znałam nikogo, kto choć fizycznie odrobinę byłby zbliżony się do mojej mary sennej, postanowiłam spróbować szczęścia w zaznajomionej agencji modelek. Po przewertowaniu 4 lub 5 ogromnych segregatorów z identyfikatorami modelek i statystów, nagle weszła do agencji dziewczyna. Miała delikatny, wysoki głos. Była blada, niczym utkana całkowicie z mgły. Jej włosy były jasne i kręcone, a oczy całkowicie skradły mi duszę. Miałam dreszcze na całym ciele. Czułam się przez to onieśmielona a jednocześnie magnetycznie przyciągana. Początkowo z lekkim wahaniem postanowiłam podejść do niej. Rozmawiałyśmy chwilę i powoli opisałam pomysł na obraz…

„Niemal kwadratowe, białe, zamglone płótno. Na samym środku dwie blade, jasnowłose dziewczyny, niczym lustrzane porcelanowe lalki, pieszczą nawzajem swoje włosy. Otacza je krąg białych i kremowych róż – rama niewidzialnego szkła powiększającego. Wszystko wydaje się tak kruche i słodkie, że chcesz uchwycić jeden kwiat podobny do cukierka i sprawić, by płatek rozpłynął się w twoich ustach. To bliźnięta metafizyczne. Każdy oddech jest zsynchronizowany. Są jednością, podobnie jak przymierze tego, co jest przed taflą lustra i po jego drugiej stronie. Rama wykonana jest z kwiatów, jako że sama egzystencja jest krucha i ulotna. Piękno jest przemijające i może zwodzić jak atrakcyjny kwiat z ukrytymi cierniami. Wszystko to narzuca pytanie czy jesteś pewien, że twoje odbicie w lustrze jest dokładnie tym, co masz do zaoferowania? Czy przypadkiem nie ukrywasz czegoś? Czy nic czego nie chcesz zdradzić innym nie pełza pod powierzchnią? Jeśli istnieje zdrowa równowaga między częścią materialną a duchową… jeśli istnieje uczciwy sojusz między Twoim ‚image’ a psychiką – jesteś bezsprzecznie kruchym skarbem dla każdego.
Obraz jest poetycką metaforą dla siostrzanego przymierza dwóch stron każdego z nas. Ale zastanawia mnie czy możliwe jest, aby części materialne i duchowe (poniekąd bliźniaki) stały się w ogóle jednością?”

Po tym wyjaśnieniu oczy mojej przyszłej modelki zaiskrzyły i wymamrotała, że sama ma siostrę bliźniaczkę.
Widzisz, musiałam je namalować…

zobacz prace